Blog motoryzacyjny Lowstyle powstał z przekonania o tym, że wiemy, czym jest dobre auto. Polska scena tuningowa w świadomości szerokiego grona odbiorców budzi różne skojarzenia. Jeżeli jesteś w gronie polskich motomaniaków, którzy spotykają się na różnych imprezach, dobrze wiesz, że stereotyp polskiego tunera budzi wśród społeczeństwa raczej szydercze uśmiechy, niż podziw. Wiesz także, jak bardzo ci ludzie się mylą i ile ciekawych, pasjonujących historii tracą nie pochylając się nad tą dziedziną życia.

Niestety, w motoryzacji, podobnie jak w wielu dziedzinach życia, do głosu (i rozgłosu) często dochodzi nie to, co dobre, a to co krzykliwe i głośne. I choćbyś wściekał się miesiącami, nie zmienisz od razu świadomości przeciętnego Kowalskiego, który polski tuning kojarzy się ze spojlerem wielkości ławki na Cinquecento, zderzakiem od Audi przy Polo i znaczkiem M-Power na serii z 1.6 pod maską, hakiem holowniczym i wlewem od LPG. Możesz za to poszukać ludzi takich jak ty. Chcemy, żeby byli właśnie na Lowstyle. W jednym zdaniu moglibyśmy ująć to tak:

Projekt powstał z połączenia miłości do aut i pasji pokazywania tego, co ciekawe, a dokładnie z mieszanki motomanii z żyłką dziennikarską i fotoreporterską.

Dlatego znajdziesz u nas relacje z polskich eventów i imprez motoryzacyjnych. Ponieważ i tak byśmy tam byli, postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym. Jeżeli twój projekt to pełnia motoryzacyjnego smaku, wyczucia i dobrego gustu, bądź pewien, że prędzej, czy później poprosimy o to, abyś opowiedział nam o tym, jak ten cud na czterech kółkach doprowadziłeś do perfekcji.

Lowstyle tworzyliśmy z myślą o tych, którzy czują, że urodzili się trochę za późno. To przestrzeń dla ludzi, którzy na szrotach czują się jak poszukiwacze skarbów. Jeżeli wpadasz czasami do domu z kawałkiem plastiku i uśmiechem, jakbyś właśnie wygrał na loterii, to jest miejsce dla ciebie.

Naszym zdaniem, piękna aut z lat 80. i 90. nie da się zastąpić szesnastoma kurtynami, pięcioma gwiazdkami NCAP, czy systemem monitorowania martwego pola. Kochamy auta, które może i potrafią spłatać na drodze psikusa, ale można naprawić je jedynie za pomocą młotka, śrubokręta i krztyny kreatywności.

Przestrzeń, którą oddajemy także w Wasze ręce, nie jest miejscem dla Janusza, który za 10k wolałby kupić Fabię od niepalącej kobiety z przebiegiem 90 tys., ewentualnie cokolwiek od niemieckiego emeryta, który trzymał pod kocem i płakał jak sprzedawał. Chcemy, aby było to miejsce gdzie nikt nie pyta, dlaczego ciężko zarabiane latami pieniądze włożyłeś w swojego „starego grata”, zamiast kupić „coś porządnego” (z salonu, w segmencie B i z podstawowym wyposażeniem, najlepiej z wyprzedaży rocznika).

Naszym marzeniem jest, żeby wokół Lowstyle zgromadzili się ludzie z tą pasją, których nawet ciężka zima nie jest w stanie wyciągnąć z garażu.

I pamiętajcie – choć nas fascynują stare auta, to najważniejszy jest dobry smak i wiedza że motoryzacja to nie gałąź gospodarki, a styl życia.