seaside event 2018

Słoneczny, upalny czerwcowy weekend. Przepiękna marina, plaża, ciepła woda. Tętniące życiem nadmorskie miasto pełne klimatycznych knajpek i atrakcji. Brzmi jak idealna opcja na spokojny urlop.

Ulega to jednak sporej zmianie, gdy dodamy do tego masę dopieszczonych, skrupulatnie wyselekcjonowanych motoryzacyjnych projektów, ryk silników i zabawę do późnej nocy. Dla mnie bez wątpienia zmienia się na plus.

W ostatni weekend, trzeci rok z rzędu, miałem przyjemność uczestniczyć w zlocie Seaside zorganizowanym przez ekipę Dreamvag. Organizatorzy jak zwykle dali z siebie wszystko , co tylko potwierdza rosnący z roku na rok poziom imprezy. I nie chodzi tu tylko o wybór zaproszonych na zlot projektów (a te z roku na rok stawiają poprzeczkę coraz wyżej), lecz również o atrakcje i klimat zlotu. Ten ostatni opisać można tylko jednym słowem – rodzinny. Tak przyjazna atmosfera to coś, co nie tylko moim zdaniem ogromnie podnosi pozytywny odbiór imprezy. Ta część naszej ekipy, która odwiedziła Seaside pierwszy raz, na własnej skórze przekonała się, jak otwarci na nowe twarze są członkowie Dreamvag.

Pogoda to jeden z tych czynników, na który nikt nie ma wpływu. W tym roku okazała się jednak nad wyraz łaskawa. Przy promieniach słońca i typowo letniej temperaturze atrakcje były naprawdę przyjemne w odbiorze. A konkurencje to między innymi klasyczne Show&Shine, przeprowadzone na luzie, co uprzyjemniało jego słuchanie na rozstawionych na trawniku leżakach. Następnie wybór najniższego auta zlotu przeprowadzony w formule CarLimbo, czyli przejazdu pod tyczką, a po niej bitwa poduszkowców podczas AirBattle.

Na zakończenie, gdy słońce zmierzało już ku zachodowi, odbyła się najgłośniejsza z konkurencji, czyli Straszenie Mew. Jako uczestnik mogę potwierdzić, że daliśmy z siebie wszystko i strzały z wydechów bez wątpienia niosły się przez całą zatokę po sam Hel. W przypadku tej konkurencji zwycięzcę wyłaniała publiczność, a ta okrzykami zadecydowała, że największy show zaprezentował właśnie mój „wybuchowy” MK4.

Podczas Seaside miałem również okazję uczestniczyć w wybieraniu auta, które zostało nagrodzone przez ekipę Lowstyle statuetką. Wyróżniliśmy auto, które wywarło na nas ogromne wrażenie. Nietuzinkowa baza w postaci beżowego Poloneza „Borewicza” zbudowanego przez Retro Cars z Sopotu zaskoczyła nas świetnym dopieszczeniem, smaczkami z epoki oraz klimatem, którego nie odda żaden opis i żadne zdjęcie. Gdy motoryzacyjne emocje opadły czekała nas muzyczna impreza, na której wybawiliśmy się za wszystkie czasy.

Podsumowując – miejsce, klimat, dopracowanie szczegółów w każdym calu, to wszystko sprawiło, że Seaside Event to moim zdaniem bez wątpienia jeden z najlepszych zlotów w sezonie. Ekipa Dreamvag już podczas pierwszej edycji w 2016 roku ustawiła poprzeczkę wysoko, a mimo to co roku podnosi ją jeszcze wyżej.

Mam nadzieję, że impreza na stałe wpisze się do kalendarza zlotów, bo już po trzech edycjach widać ogromny rozwój, co może tylko wskazywać na spory potencjał na przyszłość. Dzięki, że mogłem być tam z Wami!

Zdjęcia publikujemy dzięki uprzejmości Michała Pilarskiego.

Słowa: Macabra / Zdjęcia: Michał Pilarski

5 thoughts on “Seaside Event: Zlot, który pnie się w górę

  1. Franek Kimono

    Niby taki rodzinny klimat chyba z dupy byłem widziałem kolesiostwo lub zawód syn. Dlaczego nikt nie pisze o wypadkach z Mustangiem i podejście do tego organizatorow. Każdy ech och a tak naprawdę frekwencja nie dopisała w tym roku bo była najniższa z wszystkich edycji. Jedyny plus to miejsce ale to tylko na zrobienie fotek i tyle bo siedzenie na asfalcie nie zachęca. A jak ktoś pisze ze to najlepsza impreza na Pomorzu to śmiech mnie ogarnia lub nie był na dobrej klimatycznej imprezie. Miejmy tylko nadzieję że organizatorzy podejdą do tematu poważnie i wyciąganą wnioski bo narazie po 2 edycjach tego nie zrobili co nie którzy zachowują się nawet jak paw na gnoju. Pozdrawiam

    1. Kolesiostwo lub zawód syn? Nie stwierdzam nic z tych rzeczy. Uczestniczyłem w tym zlocie trzeci rok z rzędu i co do frekwencji nie mam wątpliwości – nie liczyłem aut co do sztuki ale plac był równie zapełniony co w latach poprzednich – nie ilość, a jakość przede wszystkim. Siedzenie na asfalcie? Przecież obok sceny jest duży trawnik, do tego żabi skok na plażę lub promenadę i molo, więc to również słaby zarzut. Od lat jeżdżę po zlotach w ciągu sezonu praktycznie co weekend i bez wahania stwierdzam, że jest to jeden z najlepszych punktów w zlotowym terminarzu.

  2. Panie franek kimono
    Chyba pomyliłeś zloty albo masz lipnego dilera.
    Owszem cos bylo z mustangiem ale z tego co wiem sprawa załatwiona
    Pozatym wypadek jest wtedy gdy zginie czlowiek.to tak btw
    Po drugie nie rozumiem po co o tym pisac skoro to nic takiego
    Oragnizatorzy ogarneli temat
    A asfalt to na plus wedlug mnie.mozna prosto autem stanac na airride bynajmniej.
    Czytalem gdzies podobny komentarz o tym asfalcie i widze ze cos kolege boli.

  3. Franek kimono
    Chyba ci się eventy pomyliły albo cię na nim nie było a się wypowiadasz. Organizatorzy nie są w stanie każdego z osobna przypilnować a wypadki zdarzają się na każdym zlocie. Byłem 2 raz trzeci raz tez chętnie wrócę ;) pozdrawiam i życzę mniej bulu w tylnich częściach ciała tym którzy negatywnie się wypowiadają na temat bardzo dobrze zapowiadającego się eventu w przyszłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *