vag zone 2018

VW Zone – to brzmi dumnie. Marka znana chyba każdemu pasjonatowi obracającemu się w tematyce aut z grupy Volkswagena. Gdy tylko w 2017 roku pojawiła się informacja o urodzinowym evencie VAG Zone, rozeszła się w tempie błyskawicy, zbierając rzeszę zainteresowanych, chcących na własnej skórze przekonać się jak uczczone zostaną 15 urodziny forum, na którym wielu stawiało swoje pierwsze kroki w świecie VAGów i ich modyfikacji. Jak wyszło? Niestety nie tak, jak się szumnie zapowiadało.

Zacznijmy jednak od początku. Na miejsce imprezy wybrano ośrodek Nad Stawami zlokalizowany w Konstantynowie Łódzkim. Miejsce bardzo ładne, o dużym potencjale. Niewątpliwym plusem była bliska odległość od plaży, obsługa gastronomiczna, no i pogoda, która dopisała aż za bardzo. Tropikalne upały i bliskość kąpieliska ściągnęły do ośrodka masę lokalnej społeczności i tu pojawił się pierwszy organizacyjny problem – brak jakiejkolwiek kontroli nad osobami uczestniczącymi w zlocie. Na teren mógł wejść praktycznie każdy, a co za tym idzie, nie brakowało dotykania aut czy wsiadania do nich bez zgody właściciela. Nie opowiadam się oczywiście za kategorycznym zakazem wstępu dla publiczności (choć ma to swój urok i podnosi komfort dla zlotowiczów), jednak umożliwienie wstępu osobom postronnym wymaga pewnej kontroli. Czy da się to zrobić? Ekipa Dreamvag na zlocie Seaside co roku udowadnia, że można tego dokonać bez problemu!

Pozostając w temacie organizacji – w mojej opinii w zlocie tym brakowało pasji, a mocno udzieliły się kwestie komercyjne. W piątek, zamiast szumnie zapowiadanej imprezy urodzinowo – przed zlotowej, przywitał nas DJ grający praktycznie tylko dla siebie. I nie była to jego wina – zabrakło wstępu, zabrakło impulsu zachęcającego zlotowiczów do wspólnej zabawy. A skąd powinien wypłynąć taki impuls, jak nie ze strony organizatorów? Tych jednak praktycznie nie było widać, a zlotowicze zostali pozostawieni samym sobie. I dobrze, że dopisali, bo masa nowych znajomości poskutkowała wspólnym grillowaniem i zabawą prawie do białego rana.

Sobota, czyli główny dzień eventu obfitowała w konkursy przygotowane dla uczestników. Najlepiej sprawdziło się chyba klasyczne Show&Shine, i choć żarty prowadzącego po kilku ich powtórzeniach przestawały już śmieszyć, sam konkurs przeprowadzony był dość ciekawie, w formie interesującego i momentami dowcipnego dialogu z prowadzącym, a nie nudnego monologu właściciela. Następnie CarLimbo, czyli klasyk nad klasykami. Być może sznurek to nie najlepszy materiał na poprzeczkę, ale generalnie nie było się do czego przyczepić. Klasyka to również wybór najlepszej felgi, czy najgłośniejszego audio. Największą porażką konkursową okazał się jednak być pomiar najgłośniejszego wydechu. Konkursy to zabawa, i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości, jednak przeprowadzanie konkursu, z wykorzystaniem sprzętu kompletnie się do tego nie nadającego nie powinno mieć miejsca. A głośność wydechu mierzono w tym wypadku sprzętem do pomiaru car audio.

Kulminacyjnym momentem, który zaważył o ogólnej ocenie zlotu był jednak sobotni wieczór. Gdy piątkowa impreza okazała się niewypałem, liczyłem na więcej w sobotę. Okazało się jednak, że wraz z rozdaniem nagród organizatorzy zaczęli opuszczać zlotowiczów, po raz kolejny pozostawiając DJ’a samemu sobie. Co więcej, zarządcy ośrodka nie zostali poinformowani o toczącej się na jego terenie dalszej imprezie, stąd sobotnia zabawa przebiegła w całkowitej ciemności, przy pozamykanych na klucz ogólnodostępnych toaletach (a niektóre z domków nie były w nie wyposażone) i muzyce, która niestety z braku zachęty ze strony organizatorów nie znalazła odbiorców.

Podsumowując, zlot wypadł bardzo słabo. Brakowało wielu istotnych elementów i rozwiązań. W mojej opinii zabrakło tego co najważniejsze – pasji. Znana marka to niestety za mało, a zlot zorganizowany bez włożenia w to serca wypadł po prostu mizernie. Dopisali jednak goście – wraz z ekipą Lowstyle poznaliśmy masę nowych twarzy i świetnie bawiliśmy się na własną rękę. Potencjał marki oraz miejsca, dający możliwość zorganizowania bardzo ciekawego eventu niestety został kompletnie zmarnowany. A szkoda, bo z taką ilością ludzi i świetnych samochodów na prawdę można było stworzyć kawał dobrej, zlotowej historii.

Słowa: Macabra / Zdjęcia: Macabra&Jaca

One thought on “VAG Zone: uznana marka to za mało

  1. Moim zdaniem ta impreza trochę jak forum. Już dawno zapadła w niepamięć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *